Cześć :)
Chciałabym Wam dziś przedstawić balsam do ciała z olejem z wiesiołka firmy GAL, którego ostatnio używałam podczas pielęgnacji. Generalnie balsamy są niezbędnymi kosmetykami w mojej łazience, ponieważ stosuję je bardzo często i zużywam dość szybko. Nie wyobrażam sobie, abym po kąpieli nie użyła jakiegoś mazidła do ciała. Wy też tak macie? No ale przejdźmy może w końcu do konkretów, czyli recenzji balsamu z wiesiołkiem. Zapraszam Was do lektury :)
Balsam przeznaczony jest do pielęgnacji skóry całego ciała. Skutecznie nawilża, delikatnie natłuszcza i nadaje skórze uczucie świeżości. Doskonale się wchłania i regeneruje naskórek, co jest przydatne po kąpielach wodnych i słonecznych. Zawiera naturalne oleje z nasion wiesiołka, nagietka i krwawnika.
Aqua, Petrolatum, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Calendula officinalis Oil, Oenothera Biennis Oil, Achillea Millefolium Oil, Triethanolamine, Ethylparaben.
Balsam wiesiołkowy GAL możemy z powodzeniem kupić w wielu stacjonarnych aptekach oraz za pośrednictwem internetu. Cena tego kosmetyku to około 12zł / 300ml. Więcej o tym produkcie możecie poczytać TUTAJ.
Na początku chciałam Was zaznajomić krótko z właściwościami, jakie posiada ta bardzo pospolita roślinka jaką jest wiesiołek właśnie. Otóż olej, który jest wyciskany z jej nasion zawiera spore pokłady niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) - kwas linolowy oraz gamma - linolenowy. Zawiera też kwasy tłuszczowe takie jak: oleinowy, palmitynowy i stearynowy. W jego skład wchodzą także: fitosterole, białko bogate w aminokwasy siarkowe i tryptofan, enzymy, witamina E, cynk, selen, magnez oraz wapń. Dzięki takiemu bogatemu składowi wiesiołek wykorzystywany jest do produkcji leków oraz kosmetyków. Może on okazać się przydatny podczas odchudzania, może poprawić stan naszej skóry, wspomoże nas w chorobach reumatycznych, wzmocni odporność, może ochronić układ krążenia, obniżyć cholesterol, bywa przydatny jako pomoc podczas terapii nowotworowych, może spowodować usprawnienie pracy mózgu, poprawić naszą płodność oraz załagodzić kobiece dolegliwości. Jak widzicie jest to naprawdę ciekawa i bardzo przydatna roślinka, która jest na szczęście doceniana i wykorzystywana.
Dosyć już teorii, przejdźmy zatem do praktyki, czyli mojej recenzji tego balsamu do ciała.
Kosmetyk otrzymujemy w plastikowej, nieprzezroczystej, białej butelce, która ma strasznie prostą i nienachalną grafikę. Jest to jednak grafika przyjemna dla oka, ale nie bardzo zwracająca na siebie uwagę. Naklejki z przodu i z tyłu opakowania nie schodzą podczas użytkowania balsamu. Butelka zamyka się na dość duży zatrzask, pod którym znajduje się otwór, przez który aplikujemy produkt. Aplikacja jest łatwa, chociaż nie do końca czysta, ponieważ zdarzało się, że przestrzeń pod wieczkiem była upaprana wokół balsamem, czasem produkt wydostawał się przez to na zewnątrz butelki podczas jej zamykania. Ale to taki drobny szkopuł.
Konsystencja balsamu jest średnio gęsta a jego kolor jest biały. Kosmetyk ma całkowicie naturalny zapach, nie posiada w swoim składzie żadnych sztucznych aromatów. Za to można dać mu plus, albo minus, zależy co kto lubi ;) Ja bardzo lubię naturalne zapachy w kosmetykach, ten jednak zupełnie mi nie przypasował. Według mnie nie jest jakiś strasznie intensywny, ale ma w sobie coś, co mnie absolutnie nie przekonuje. Utrudniało mi to używanie tego produktu. Balsam bardzo szybko wnika w skórę, za co daję mu plus, ponieważ nie lubię zbyt długo czekać na wchłonięcie się kosmetyku w ciało.
Jakie było działanie tego wiesiołkowego mazidła? Określiłabym ten balsam jako średniaczek wśród produktów do ciała. Skóra po jego użyciu stawała się może bardziej miękka i nawilżona, ale miałam wrażenie, że efekt ten utrzymuje się tylko przez krótki moment po nałożeniu tego kosmetyku. Po chwili czułam, że moja skóra potrzebuje kolejnej jego porcji. Nie zauważyłam również natłuszczenia skóry po użyciu balsamu. W pewnym stopniu działał i na chwilę przynosił ukojenie, ale nie był to dla mnie efekt, którego oczekuję po tego typu preparatach. W dodatku zapach, który mnie nie przekonał, utrzymywał się jakiś czas na ciele, co niestety mi przeszkadzało. Balsam w swoim składzie niby taki naturalny, ale niestety na tak krótkiej liście znajduje się nieszczęsny paraben. Za to minus ode mnie. Podsumowując krótko, nie sięgnęłabym ponownie po ten kosmetyk.
A jakie jest Wasze zdanie na temat tego balsamu? Stosowałyście go już kiedyś? Jestem ciekawa Waszych opinii o nim.
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Chciałabym Wam dziś przedstawić balsam do ciała z olejem z wiesiołka firmy GAL, którego ostatnio używałam podczas pielęgnacji. Generalnie balsamy są niezbędnymi kosmetykami w mojej łazience, ponieważ stosuję je bardzo często i zużywam dość szybko. Nie wyobrażam sobie, abym po kąpieli nie użyła jakiegoś mazidła do ciała. Wy też tak macie? No ale przejdźmy może w końcu do konkretów, czyli recenzji balsamu z wiesiołkiem. Zapraszam Was do lektury :)
Balsam przeznaczony jest do pielęgnacji skóry całego ciała. Skutecznie nawilża, delikatnie natłuszcza i nadaje skórze uczucie świeżości. Doskonale się wchłania i regeneruje naskórek, co jest przydatne po kąpielach wodnych i słonecznych. Zawiera naturalne oleje z nasion wiesiołka, nagietka i krwawnika.
Aqua, Petrolatum, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Calendula officinalis Oil, Oenothera Biennis Oil, Achillea Millefolium Oil, Triethanolamine, Ethylparaben.
Balsam wiesiołkowy GAL możemy z powodzeniem kupić w wielu stacjonarnych aptekach oraz za pośrednictwem internetu. Cena tego kosmetyku to około 12zł / 300ml. Więcej o tym produkcie możecie poczytać TUTAJ.
Na początku chciałam Was zaznajomić krótko z właściwościami, jakie posiada ta bardzo pospolita roślinka jaką jest wiesiołek właśnie. Otóż olej, który jest wyciskany z jej nasion zawiera spore pokłady niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) - kwas linolowy oraz gamma - linolenowy. Zawiera też kwasy tłuszczowe takie jak: oleinowy, palmitynowy i stearynowy. W jego skład wchodzą także: fitosterole, białko bogate w aminokwasy siarkowe i tryptofan, enzymy, witamina E, cynk, selen, magnez oraz wapń. Dzięki takiemu bogatemu składowi wiesiołek wykorzystywany jest do produkcji leków oraz kosmetyków. Może on okazać się przydatny podczas odchudzania, może poprawić stan naszej skóry, wspomoże nas w chorobach reumatycznych, wzmocni odporność, może ochronić układ krążenia, obniżyć cholesterol, bywa przydatny jako pomoc podczas terapii nowotworowych, może spowodować usprawnienie pracy mózgu, poprawić naszą płodność oraz załagodzić kobiece dolegliwości. Jak widzicie jest to naprawdę ciekawa i bardzo przydatna roślinka, która jest na szczęście doceniana i wykorzystywana.
Dosyć już teorii, przejdźmy zatem do praktyki, czyli mojej recenzji tego balsamu do ciała.
Kosmetyk otrzymujemy w plastikowej, nieprzezroczystej, białej butelce, która ma strasznie prostą i nienachalną grafikę. Jest to jednak grafika przyjemna dla oka, ale nie bardzo zwracająca na siebie uwagę. Naklejki z przodu i z tyłu opakowania nie schodzą podczas użytkowania balsamu. Butelka zamyka się na dość duży zatrzask, pod którym znajduje się otwór, przez który aplikujemy produkt. Aplikacja jest łatwa, chociaż nie do końca czysta, ponieważ zdarzało się, że przestrzeń pod wieczkiem była upaprana wokół balsamem, czasem produkt wydostawał się przez to na zewnątrz butelki podczas jej zamykania. Ale to taki drobny szkopuł.
Konsystencja balsamu jest średnio gęsta a jego kolor jest biały. Kosmetyk ma całkowicie naturalny zapach, nie posiada w swoim składzie żadnych sztucznych aromatów. Za to można dać mu plus, albo minus, zależy co kto lubi ;) Ja bardzo lubię naturalne zapachy w kosmetykach, ten jednak zupełnie mi nie przypasował. Według mnie nie jest jakiś strasznie intensywny, ale ma w sobie coś, co mnie absolutnie nie przekonuje. Utrudniało mi to używanie tego produktu. Balsam bardzo szybko wnika w skórę, za co daję mu plus, ponieważ nie lubię zbyt długo czekać na wchłonięcie się kosmetyku w ciało.
Jakie było działanie tego wiesiołkowego mazidła? Określiłabym ten balsam jako średniaczek wśród produktów do ciała. Skóra po jego użyciu stawała się może bardziej miękka i nawilżona, ale miałam wrażenie, że efekt ten utrzymuje się tylko przez krótki moment po nałożeniu tego kosmetyku. Po chwili czułam, że moja skóra potrzebuje kolejnej jego porcji. Nie zauważyłam również natłuszczenia skóry po użyciu balsamu. W pewnym stopniu działał i na chwilę przynosił ukojenie, ale nie był to dla mnie efekt, którego oczekuję po tego typu preparatach. W dodatku zapach, który mnie nie przekonał, utrzymywał się jakiś czas na ciele, co niestety mi przeszkadzało. Balsam w swoim składzie niby taki naturalny, ale niestety na tak krótkiej liście znajduje się nieszczęsny paraben. Za to minus ode mnie. Podsumowując krótko, nie sięgnęłabym ponownie po ten kosmetyk.
A jakie jest Wasze zdanie na temat tego balsamu? Stosowałyście go już kiedyś? Jestem ciekawa Waszych opinii o nim.
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Kosmetyk miałam okazję przetestować dzięki uprzejmości firmy
Nie wpłynęło to jednak na moją opinię o tym produkcie.




































.jpg)








