Dwufazowa odżywka nawilżająca do włosów Chantal Prosalon - recenzja

sobota, lutego 28, 2015

Cześć kochane :)

Dziś opowiem Wam o dwufazowej nawilżającej odżywce do włosów. Jest to odżywka bez spłukiwania. Obawiałam się jej działania, ponieważ moje włosy od zawsze nie lubiły się z produktami tego typu, czyli bez spłukiwania właśnie. Czy i tym razem zareagowały tak samo źle na ten preparat od Chantal? Dowiecie się czytając dalej tego posta :)








Lekka odżywka nawilżająca o natychmiastowym działaniu, przeznaczona do włosów suchych i łamliwych. Zawarte w odżywce ekstrakty z alg i marakui, gwarantują prawidłowy poziom nawilżenia oraz odpowiednią elastyczność i sprężystość włosom szorstkim w dotyku. Proteiny soi odżywiają i wygładzają włosy, dzięki czemu nie elektryzują się, łatwiej się rozczesują i układają. Filtr UV chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Nie obciąża włosów.





Aqua, Cyclopentasiloxane, Amodimethicone, Polysorbate-20, Phenyl Trimethicone, Dimethiconol, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium-6, Cetrimonium Chloride, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Hydrolyzed Soy Protein, Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extract, Passiflora Quadrangularis Fruit Extract, Panthenol, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Amyl Cinnamal, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Alcohol, Cl 42090.





Kosmetyk ten otrzymamy w sklepie internetowym jego producenta - Chantal. Zakupimy go z dużym powodzeniem pod tym LINKIEM. Koszt odżywki to 19,10zł / 200g. Stacjonarnie dostaniemy ją w drogeriach Hebe.





Odżywka umieszczona jest w plastikowej, twardej, przezroczystej butelce, przez którą możemy kontrolować zużycie naszego kosmetyku. U mnie ma za to od razu duży plus. Wiecie bowiem, że nie lubię opakowań, przez które nie widać ile produktu mi jeszcze pozostało. Butelka ozdobiona jest naklejką, która ma ładną, delikatną grafikę. Naklejka nie łuszczy się podczas użytkowania produktu - to bardzo dobrze, ponieważ tego też nie znoszę ;) Butelka zamykana jest nakrętką, której koniec stanowi atomizer, który możemy zabezpieczyć i odbezpieczyć specjalnym przełącznikiem (przesuwamy go kiedy chcemy aby atomizer można było nacisnąć i rozpylić preparat, lub jeśli chcemy aby naciśnięcie go i zaaplikowanie kosmetyku było niemożliwe). Sama aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna, mechanizm atomizera nie zacina się.




Kosmetyk ma postać dwufazowego płynu - na dole ma kolor niebieski a u góry mlecznobłękitny. Oczywiście, jak w przypadku wszystkich tego typu preparatów, przed zastosowaniem musimy porządnie wstrząsnąć opakowaniem aby te dwie fazy się zmieszały i uzyskały postać jednolitego płynu. W tym przypadku jest to płyn w kolorze mlecznobłękitnym. Te dwie struktury kosmetyku łączą się bez problemu i kosmetyk zaraz po wstrząśnięciu jest gotowy do użycia.




Zapach odżywki jest bardzo świeży i przyjemny dla nosa, nie ma w sobie nic drażniącego. Jestem dość mocno wyczulona na zapachy, więc jeśli byłoby z nim coś nie tak to na pewno bym Wam o tym napisała w pierwszej kolejności.

Działanie odżywki dwufazowej na moich włosach przedstawia się następująco. Spryskiwałam nią moje włosy kiedy były jeszcze wilgotne po czym rozczesywałam preparat równomiernie grzebieniem. Po wyschnięciu włoski, co dziwne, nie były jakoś specjalnie obciążone tym kosmetykiem. Może dlatego, że stosowałam go z naprawdę dużym umiarem. Nawet zawarte w nim proteiny, których moje włosy do tej pory zwykle nie tolerowały, nie przeszkadzały im tym razem. A może zmieniła się porowatość moich kosmyków? Tego będę dociekać z całą pewnością.
Generalnie po użyciu tej odżywki włosy były ładnie lśniące, dość dobrze dociążone, ale nie przeciążone. Dziwi mnie to tym bardziej, że zawiera ona w swoim składzie silikony.
Moja grzywka, która od jakiegoś czasu jest wyznacznikiem dobrego dociążenia i działania wygładzającego produktów układała się całkiem w porządku, ale nie idealnie. Preparat więc nie ułatwia jakoś specjalnie modelowania włosów. Dużym minusem tego preparatu jest obecność w jego składzie sporej ilości parabenów. Są to szkodliwe substancje, które są coraz mniej mile widziane w kosmetykach. Producent powinien, moim zdaniem, pomyśleć nad wyeliminowaniem tych składników ze swoich produktów. Ale to tylko moja skromna opinia.

Co myślicie o tej dwufazowej odżywce do włosów? Miałyście ją? Stosowałyście? Jakie jest Wasze zdanie na jej temat? A może widzicie ją po raz pierwszy i zainteresował Was ten produkt? Zostawiajcie swoje komentarze pod postem. Za każdy serdecznie Wam dziękuję :)





Kosmetyk miałam okazję przetestować dzięki uprzejmości firmy
Nie wpłynęło to jednak na moją opinię o tym produkcie.

Inne posty na podobny temat:

11 komentarze

  1. Ostatnio jak byłam w Hebe zainteresowała mnie ta odżywka :) tylko mam do niej mieszane uczucia zazwyczaj moje włosy po spryskaniu odżywką i wysuszeniu mają tendencje do elektryzowaniu się . Ciekawa jestem tej odżywki ::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja suszarką suszę tylko grzywkę i często również mam problem z jej elektryzowaniem się po tym zabiegu. Po użyciu tego kosmetyku czasami jednak włoski się czapirzyły, więc nie rozwiązuje ona tego problemu do końca. Przynajmniej u mnie tak było.

      Usuń
  2. Kiedyś myślałam nad jej zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat te parabeny minie przeszkadzają,ale większość odżywek w płynie strasznie obciąża mi włosy,muszę je myć zaraz na drugi dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy takie odżywki bez spłukiwania są obciążone zwykle od razu po wyschnięciu :( Przy tym kosmetyku jednak tego efektu za bardzo nie zauważałam.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jej cena nie jest wygórowana.

      Usuń
  5. A ja wolę odżywki w sprayu, oczywiscie nakładane z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nakładam ją z umiarem i może dlatego nie powoduje obciążenia moich włosów.

      Usuń
  6. podobają mi się kosmetyki, które pokazujesz na blogu, jednak szkoda mi aż tyle na nie wydać, przy moich skromnych funduszach :) może w przyszłości się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na pewno będziesz miała kiedyś okazję na wypróbowanie tych rzeczy, na które w tej chwili nie możesz sobie pozwolić. Na moim blogu nie pokazuję jednak samych drogich rzeczy. Nie zawsze droższe oznacza lepsze, pamiętaj o tym :*

      Usuń