Krem matująco-nawilżający AA dla cery mieszanej - recenzja

piątek, grudnia 19, 2014

Witam Was serdecznie :)

Dzisiaj będzie recenzja kremu przeznaczonego specjalnie do cery mieszanej z tendencją do przetłuszczania się. Jak już pewnie wiecie ja jestem właśnie posiadaczką tego rodzaju cery. Kremik wydawać się może dla niej wręcz idealnym kosmetykiem, który zmatowi, nawilży oraz wyreguluje produkcję sebum na mojej kapryśnej buźce. Czy tak właśnie się stało po dłuższym czasie stosowania tego oto kosmetyku firmy Oceanic? Sprawdźcie same czytając dalej tego posta :)







Kompleks DryMatt reguluje aktywność gruczołów łojowych, dzięki czemu ogranicza produkcję sebum i niweluje błyszczenie się skóry.
Naturalna betaina zapobiega utracie wody z naskórka, chroniąc skórę przed przesuszeniem.
Pro-Balance System oczyszcza pory, działa normalizująco i pozwala odzyskać właściwą równowagę hydrolipidową skórze.
Wieloskładnikowy mikrolipidowy system MLS tworzy mikrobarierę, która zapewnia spoistość komórkową, zwiększając tolerancję skóry na wpływ czynników zewnętrznych będących przyczyną nadwrażliwości.

Efekty:
- redukcja świecenia się - 93%
- wyraźnie zmatowiona strefa T – 89%
- poprawa nawilżenia – 75%
- łagodzenie drobnych niedoskonałości – 63%

- Krem testowany dermatologicznie z udziałem osób z alergicznymi chorobami skóry.
- Z hipoalergiczną kompozycją zapachową.
- Nie zawiera barwników.
- Nie zawiera parabenów.
- pH neutralne dla skóry.




Aqua, Propylene Glycol, Tridecyl Salicylate, Betaine, Cetyl Ricinoleate, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Triethylhexanoin, Glyceryl Stearate Citrate, Caprylyl Methicone, Cetearyl Alcohol, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Hydrogenated Polydecene, Isodecyl Neopentanoate, Nylon-12, Octocrylene, Ceramide NP, Panthenol, Borago Officinalis Seed Oil, Squalane, Zinc Gluconate, Niacinamide, Azelaic Acid, Yeast Ferment Extract, Biotin, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Arginine, Paraffinum Liquidum, Ammonium Glycyrrhizate, Caffeine, Cholesterol, Allantoin, Glyceryl Behenate, Trideceth-6, Hydrogenated Palm Oil, Acrylamide/Sodium Acrylate Copolymer, Ethylhexylglycerin, Carbomer, Disodium Phosphate, Phenoxyethanol, Parfum.




Krem AA do cery mieszanej możemy kupić z powodzeniem w większych drogeriach stacjonarnych. Jest on też bardzo dobrze dostępny drogą internetową. Zakupimy go między innymi w sklepie internetowym Oceanic (czyli producenta kosmetyku). Zamówić go możemy TUTAJ za kwotę 21,86zł / 50ml.




Krem otrzymałam w ładnym i dość bogatym graficznie kartoniku. Wszystkie informacje oraz kolory łączą się jednak na nim w spójną całość i wyglądają w porządku. Na pudełeczku zawartych jest naprawdę wiele informacji o znajdującym się w nim kremie. Nie są jednak one jakieś nachalne.




Po otwarciu kartonika znajdujemy w nim słoiczek z kosmetykiem. Słoiczek jest wykonany z bardzo twardego, nieprzezroczystego, grubego, białego plastiku. Grafika na pojemniku nie jest już tak bogata jak na pudełeczku. Jest elegancka i minimalistyczna, nie zawiera już żadnych dodatkowych czy zbędnych nam informacji. Słoiczek bardzo przypadł mi do gustu.




Pojemnik zamykany jest nakrętką, która zabezpieczona jest tzw. "bezpiecznym zamknięciem". Jest to foliowy pasek, który naklejony jest częściowo na słoiczek a częściowo na jego wieczko. Jeżeli nie jest on przerwany wtedy mamy pewność, że nikt wcześniej naszego kremu nie otwierał. Bardzo fajny i dobry pomysł.
Po otwarciu wieczka ukazuje nam się kolejne zabezpieczenie jakim jest aluminiowa folia zakrywająca otwór słoiczka. Jeżeli pierwsze zabezpieczenie zostało zerwane, nie skreśla to naszego kremu i niekoniecznie mówi nam o tym, że ktoś grzebał łapkami w naszym kosmetyku. Bowiem jeżeli folia jest nienaruszona możemy spokojnie zacząć naszego nowego nabytku używać. Jak widać producent dmucha na zimne, ale to bardzo dobrze. Takie pomysły doceniam.

Krem jest koloru białego i ma średnio gęstą konsystencję. Bardzo dobrze rozsmarowuje się na twarzy i szybko się wchłania. Jest to według mnie duży plus, bo nie przepadam za zbyt długim czekaniem aż kosmetyk wniknie w skórę.
Zapach kremu jest średnio silny i mogę określić go jako dość przyjemny. Nie przeszkadzał mi podczas stosowania.




Działanie tego specyfiku jakie zaobserwowałam po dłuższym jego stosowaniu jest następujące. Skóra bezpośrednio po użyciu tego kremu była miękka i miła w dotyku, dało się wyczuć, że od razu jest fajnie nawilżona a jakiekolwiek napięcie skóry złagodzone.
Jeśli chodzi o matujące właściwości tego kremu to średnio dał sobie z tym aspektem radę. Myślę, że trochę zmniejszał produkcję sebum, ale na pewno nie do tego stopnia żebym po 2-3 godzinach nie zaczęła się lekko świecić w strefie T.
Co do obietnic, że krem spowoduje oczyszczenie porów, to niestety okazały się one u mnie bez pokrycia. Generalnie nie wierzę, że jakikolwiek kosmetyk mógłby sobie z tym problemem poradzić, więc tego nie oczekiwałam i od tego kremu. Pory zostały w stanie niezmienionym. Ale nie mam tutaj pretensji, ponieważ wiedziałam doskonale, że tak właśnie się stanie.
Czy krem złagodził drobne niedoskonałości mojej skóry? Nie wiem, ponieważ tak naprawdę za bardzo ich nie posiadam.
Generalnie kremik spisywał się u mnie dobrze. Nie spowodował żadnych podrażnień czy wysypu niespodzianek na twarzy. Skóra dobrze na niego reagowała i polubiła się z nim. Szczególnie jeżeli chodzi o nawilżenie. W tym względzie nie mam żadnych ale.

Podsumowując, jeżeli jesteście posiadaczkami cery mieszanej z tendencją do przetłuszczania się to ten krem musicie wypróbować. Może akurat u Was zadziała lepiej niż u mnie na świecenie się strefy T. Nie u każdego bowiem sprawdzi się to samo, prawda?

A może miałyście już okazję używać tego kosmetyku? Jestem ciekawa jak sprawdzał się u Was. Jeżeli coś o tym napiszecie pod tym postem, to będę Wam bardzo wdzięczna. W takim razie żegnam się z Wami i czekam na Wasze komentarze.

Papa! :)


Kosmetyk miałam okazję przetestować dzięki uprzejmości firmy
Oceanic
Nie wpłynęło to jednak na moją opinię o tym produkcie.

Inne posty na podobny temat:

7 komentarze

  1. No niestety zwykły krem nie poradzi sobie z zaskórnikami. Ja właśnie postanowiłam na moje zaskórniaki użyć toniku z kwasem 10% z biochemia uroda . Może pomoże się pozbyć nieszczęsnych czarnych i innych krostek pod skórą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. mam już swojego ulubieńca a jest nim Bielenda nawilżająco-matujący

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobne słoiczki ma Soraya ;) Z tej firmy chyba jeszcze nie miałam żadnego kremu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie używałam kremów tej firmy. Ale mam cerę mieszaną i myślę, że wypróbuję, zwłaszcza że cena jest przyzwoita :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie uzywałam go nigdy, ale podoba mi się jego dodatkowe działanie nawilżajace :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosmetyki tej marki generalnie lubię, ale w walce z trądzikiem rewelacyjne nie są.

    OdpowiedzUsuń